Proxmox VE zamienił Raspberry Pi za 35 dolarów w najpotężniejszą maszynę w moim domowym laboratorium

Raspberry Pi 5 zyskał nowe życie dzięki instalacji Proxmox VE, umożliwiając wydajne eksperymentowanie z wirtualizacją na małym sprzęcie. To idealne rozwiązanie dla domowego laboratorium.
Raspberry Pi 5 zastałem w stanie bezczynności. Gdy 5 sierpnia Proxmox VE ogłosił, że wspiera ARM64, natychmiast skojarzyłem to z moim Pi. Proxmox VE obsługuje platformy ARM 64-bit, mimo że ze względu na architekturę rozruchową i opis sprzętu Raspberry Pi nie jest oficjalnie wspierany.
Podjąłem jednak decyzję o eksperymencie — na Debianie zainstalowałem Proxmox VE na Raspberry Pi 5.
Pi stał się moim małym laboratorium wirtualizacyjnym
Mały sprzęt jest dużo bardziej użyteczny, gdy obciążenia są izolowane
Izolacja — to kluczowy aspekt, który przyciąga mnie do tego eksperymentu. Kiedy korzystałem z Pi jako standardowej maszyny Linux, wszystko, co zainstalowałem, lądowało na hoście. To działa w przypadku prostego serwera, ale staje się problematyczne, gdy chcesz eksperymentować. Proxmox pozwala mi stworzyć maszynę wirtualną (VM) lub kontener LXC dla konkretnego zadania i oddzielić je od reszty.
Jeśli chcę przetestować coś na Debianie, tworzę gościa Debian, mogę uruchomić AlmaLinux obok lub zamknąć eksperymentalne usługi w odseparowanych instancjach. Tu Raspberry Pi zyskuje, mimo ograniczonej mocy CPU i pamięci. Moje pożądane obciążenia w homelabie są zazwyczaj na tyle małe, że sprzęt jest wystarczający.
Może uruchomić małą maszynę wirtualną Linux z umiarkowanym przydziałem pamięci. Wypróbowałem również kilka lekkich usług, a kontenery LXC dokładnie pomagają zminimalizować zużycie zasobów.
Nie zapomnij używać wersji ARM64 kontenerów.
Typowy serwer Raspberry Pi gromadzi usługi z biegiem czasu, a eksperymenty modyfikują ten sam host. Tworzę gościa dla eksperymentu, przydzielam mu odpowiednie zasoby, robię migawkę przed wprowadzaniem ryzykownych zmian i usuwam gościa po wszystkim. Jeśli masz kilka Raspberry Pi, możesz nawet eksperymentować w klastrze.
Jest użyteczny, ponieważ jest mały
Pi pełni rolę, której nie mogą wypełnić większe maszyny
Jedna z zaskakujących zalet Raspberry Pi to niski koszt, dzięki czemu nadaje się na eksperymenty. Gdy chcę wypróbować nową funkcję Proxmox, przetestować obraz ARM64 lub stworzyć tymczasowe środowisko, Pi daje mi na to przestrzeń.
To użyteczny dodatek do większego serwera homelab. Większa maszyna obsłuży obciążenia wymagające sporo mocy CPU, pamięci czy przechowywania, podczas gdy Pi zostaje dostępny dla małych eksperymentów, które potrzebują izolacji. Daje mi też środowisko ARM64, które musiałbym emulować lub pożyczyć inną maszynę, by zdobyć.
Jest coś niezwykle atrakcyjnego w posiadaniu hosta wirtualizacji, który praktycznie nic nie waży i nie zajmuje miejsca. Możesz zostawić Pi w pracy, nie traktując go jak pełnowymiarowego serwera, a Proxmox dostarcza mi tej samej podstawowej funkcjonalności do tworzenia i zarządzania gośćmi, co większy system wirtualizacji.
Są niektóre poważne zastrzeżenia
To jest eksperyment homelab, nie serwer produkcyjny
Z perspektywy eksperymentu, Raspberry Pi 5 nie jest oficjalnie wspieranym sprzętem dla Proxmox VE. Z niedawnym wsparciem ARM64 zyskuje na znaczeniu, ale oficjalne wdrożenie ARM64 Proxmox potrzebuje UEFI i ACPI. Moja instalacja działa na Debianie — i to wystarczy. Jednak nie budowałbym infrastruktury produkcyjnej wokół tego zestawu. Mimo że Pi 5 jest zaskakująco szybki i wydajny w swoich rozmiarach, wciąż jest małą maszyną ARM. W miarę uruchamiania kilku gości jego CPU i pamięć mogą się wyczerpać. Trzeba ostrożnie wybierać obciążenia.
Jeśli działasz na karcie SD, zachowaj szczególną ostrożność. Host wirtualizacji nieustannie łącze.
Wykonuję operacje na pamięci masowej. Karta SD? Niech lepiej odetchnie. Wygodna do rozruchu Raspberry Pi, ale jako pamięć dla serwera Proxmox? Zdecydowanie nie mój typ. M.2 NVMe to inna bajka, znacznie lepsza wydajność.
Polecana baza dla maszyn wirtualnych i kontenerów. Jeśli planujesz dłuższe eksperymenty z Proxmoxem na Raspberry Pi, pierwszym krokiem do poprawy powinna być pamięć masowa.
Dla tych, którzy chcą wykorzystać bardziej tradycyjną instalację Proxmoxa na Raspberry Pi, istnieje ciekawa opcja. Projekty UEFI dla Raspberry Pi 4 i 5 otwierają nowe drzwi. Warto spróbować oficjalnego środowiska ARM64 Proxmox i sprawdzić, dokąd prowadzi ta konfiguracja. Nieoficjalne wsparcie dla Raspberry Pi nie oznacza braku inspiracji do nauki.
Proxmox uczynił sprzęt bardziej interesującym
Mój Raspberry Pi z 8 GB RAM i 120 GB pamięci leżał odłogiem. Pojawienie się wsparcia ARM64 w Proxmox VE przywróciło mu życie. Za około 35 dolarów sprzętu, który wcześniej kurzył się w kącie, zyskałem małego hosta wirtualizacyjnego, zdolnego uruchomić wiele systemów operacyjnych i izolowanych usług.
To przypomina mi, że najbardziej użyteczny sprzęt nie zawsze jest tym najpotężniejszym. Czasami wystarczy maszyna z szuflady. Ja miałem już Raspberry Pi — Proxmox dał mi impuls, by go ożywić.
Jeśli ciekawią Cię artykuły podobne do Proxmox VE zamienił Raspberry Pi za 35 dolarów w najpotężniejszą maszynę w moim domowym laboratorium, zajrzyj do kategorii Linux i odkryj jeszcze więcej interesujących treści.
Dodaj komentarz

Możesz być zainteresowany