Odmówię płacenia Microsoftowi za te 7 funkcji, które Linux oferuje za darmo

Linux to darmowy, elastyczny system operacyjny, który oferuje wiele funkcji bez dodatkowych opłat, w przeciwieństwie do drogiego i ograniczonego Windowsa.
Linux to prawdziwy fenomen, a jego koszt jest tu bez wątpienia czynnikiem kluczowym. Sięgnij do kieszeni - nic tam nie znajdziesz? Nic się nie martw, system działa za darmo. Windows? Chwileczkę. Microsoft skutecznie segreguje swoje funkcjonalności w labiryncie opłat. Jakie konkretne cechy się na to składają? Siedem od razu zawołuje, ale może wymyślisz więcej.
Licencje Linuxa - darmowe, na serio
Windows? Własność z opłatą w tle
Na czoło wysuwa się temat licencji. Linux i jego ekosystem funkcjonują na zasadzie licencji copyleft lub permissive (GPL, MIT, Apache i inne). Zero kosztów, minimalne ograniczenia.
Windows, po drugiej stronie, pełna własność i skomplikowany system płatności. Cena definiuje funkcje. Standardowy Windows potrafi kosztować od 140 do 200 dolarów.
Aktualizacje na Linuxie? Bez kosztów
Windows - ukryte koszty sprzętowe
Aktualizacje w Windows są darmowe, ale i tak nie zainstalujesz ich na starszym sprzęcie. Windows 11 wymaga TPM 2.0, a nie każdy laptop to zdzierży. TPM to nie jest opcjonalny dodatek; angażuje się w pomiar uruchamiania systemu i inne aspekty.
Linux? TPM to opcja. Możesz, ale nie musisz - chociaż TPM 1.X nie ma wsparcia w systemd.
Aktualizujesz Linuxa bez przymusu zakupu nowego sprzętu. Windows wymusza takie zmiany. To czyni Windows droższym wyborem.
Rozszerzone wsparcie Linuxa - zazwyczaj za darmo
Windows - wsparcie podobne do LTS, ale płatne
Microsoft ma swoje rozszerzone wsparcie dla wersji Windows, które zakopują się w przeszłości. Program Rozszerzone Aktualizacje Bezpieczeństwa (ESU) zamraża rozwój funkcji i skupia się na poprawkach. Dwa darmowe warianty? Punkty nagród i dane, z których pierwszy wymaga korzystania z innych platform, a przy drugim płacisz prywatnością. To nie jest darmowe. Nie zaakceptujesz tych warunków? 30 dolarów za roczne przedłużenie łatek do zapłacenia.
Istnieje też kanał wsparcia długoterminowego (LTSC) dla klientów biznesowych z dedykowanym sprzętem - kioski, IoT. Działa do dziesięciu lat, ale różne licencje mają różne ceny. Aktualizacja licencji to około 275 dolarów, plus podstawowa opłata licencyjna.
Na Linuxie LTS generalnie jest darmowe. Debian i Ubuntu? Pięcioletnie wydania LTS kosztują zero. Ale... mogą zatrzymać dodatkowe pięć lat, gdy zdecydujesz się na premium subskrypcję - koszt spełnienia, ale dostajesz pięć lat za darmo.
Szyfrowanie dysku? Linux za darmo
Windows zamyka temat - edycja Pro i wyżej
Gdy skradną ci urządzenie, czy masz pewność, że twoje dane są dobrze chronione? Szyfrowanie to klucz. W Windows BitLocker na czołowej pozycji, ale nie każdy może z niego skorzystać.
Funkcja za 0 dolarów? Hm, tylko jeśli masz edycję Pro, Enterprise lub Education. Kosztuje kilka dodatkowych dolców, więc tak, to jednak nie jest do końca darmowe.
Windows 11 Home? Ograniczone Szyfrowanie Urządzenia. Ma swoje limity.
Linux? Tutaj króluje LUKS i dm-crypt. Solidne szyfrowanie gratis.
Sandboxing? 0 dolarów na Linuxie.
Windows Sandbox? Tylko w Pro i wyżej.
Czasem chcesz po prostu uruchomić coś, co wzbudza wątpliwości. Windows Sandbox pozwala na bezpieczne testowanie aplikacji w czystym, jednorazowym środowisku. Niestety, dostęp do tej opcji wymaga edycji Pro lub wyższej. Ewentualny wydatek za coś, co powinno być standardem.
Linux też ma swoje piaskownice. 0 dolarów, a efekty od lat są imponujące. KVM, przestrzenie nazw jądra z bwrap – różnorodność możliwych izolacji niezaufanych programów. Może nie są tak wygodne jak Windows Sandbox, ale dystrybucje jak Qubes, z wykorzystaniem Xen, oferują zdecydowanie mocniejsze opcje.
Zdalny dostęp? Zawsze za darmo na Linuxie.
Protokół Pulpitu Zdalnego (RDP) załatwia streaming pulpitów. Rozumiem, czemu Microsoft zablokował go w wersjach podstawowych – niewielu użytkowników domowych naprawdę tego pragnie. Jednak potrzebujesz wyższej edycji, by działał jako host. Koniec zdalnego dostępu do domowej maszyny przez RDP.
Linux? OpenSSH dostępny wszędzie. Zero kosztów. Możesz korzystać z przekazywania X11 lub Waypipe, żeby uzyskać grafiki, jeśli terminal nie jest twoim ulubionym miejscem.
Może być zbyt surowo wobec Microsoftu. Darmowe implementacje VNC są na obu platformach, ale RDP wciąż pozostaje funkcją, za którą musisz zapłacić. Dlatego jest na liście.
Odrzucenie zbierania danych? Na Linuxie to nic nie kosztuje.
Na Windowsie? Zarezerwowane dla przemysłu.
Windows zbiera ogromne ilości danych diagnostycznych. W wersji Home możesz zrobić niewiele, żeby to ograniczyć. Pełna kontrola? Przywilej edycji Enterprise. Najniższy poziom dla wydań Home i Pro to "wymagany" – dla mnie za dużo. Ludzie często edytują rejestr, ale Microsoft to ignorancko resetuje.
Linux? Może grzecznie pytać o dane telemetryczne. Możesz jednak powiedzieć „nie” i to wystarczy, by nigdy więcej nie zawracał ci głowy. Koszt tego gestu? Zdecydowanie mniej niż paczka Tic Tac.
Porównanie jabłek do pomarańczy? Fakt, ale zawsze darmowe.
Gdy zestawiasz te dwie platformy, systemy operacyjne "darmo" przypominają porównanie pana Rogersa do doktora Złego w kwestii dobroci. Linux to wolność w najlepszym wydaniu. Windows? Komercyjny, wpakowany w ograniczenia, które potrafią denerwować jak brzęczenie komara w nocy. Każda solidna firma ma swoją warstwową ofertę premium. Dla mnie jednak zawsze pozostanie Linux. Zmiana zdania? Niektórym będzie z tym ciężko.
Jeśli ciekawią Cię artykuły podobne do Odmówię płacenia Microsoftowi za te 7 funkcji, które Linux oferuje za darmo, zajrzyj do kategorii Linux i odkryj jeszcze więcej interesujących treści.
Dodaj komentarz

Możesz być zainteresowany