Zainstalowałem openSUSE Linux, oto co mnie zaskoczyło

Przeskok na openSUSE przyniósł mix doświadczeń: zaskoczenia związane z sesją X11, preinstalowanym XScreenSaverem oraz potężnym narzędziem YaST do zarządzania systemem.
Czy rozważasz przeskok na openSUSE jako swój system operacyjny? Kilka tygodni temu podjąłem tę decyzję. Nadpisałem moją instalację Garuda Linux na komputerze stacjonarnym systemem openSUSE Tumbleweed.
Trochę tła: openSUSE to jedna z najstarszych dystrybucji Linuxa, która wciąż jest rozwijana. Można uzyskać zarówno edycje desktopowe, jak i serwery bez głowy, a także dostępne jest dla różnych architektur komputerowych, w tym coraz popularniejszej otwartej architektury RISC-V.
To też rzadkie wydanie Linuxa, które oferuje zarówno edycję z cyklem wydania rolling release, jak i bardziej tradycyjny cykl punktowy, zwany odpowiednio "Tumbleweed" i "Leap". Ponieważ zazwyczaj chcę być na czołowej linii oprogramowania, wybrałem Tumbleweed.
X11 Domyślnie
Logując się po raz pierwszy na openSUSE i zaczynając klikać, po kilku minutach zorientowałem się, że jestem w sesji X11. Można to przypisać mojej tendencji jako dziennikarza, by zwracać największą uwagę na dystrybucje Linuxa działające na czołowej linii rozwoju, ale zobaczenie tego wskaźnika sesji X11 zamiast Wayland było dla mnie szokiem.
X11, czyli Xorg, to system okienkowy, który od dziesięcioleci jest używany w desktopach Linuxa. Z powodów technicznych X11 ma zostać szeroko zastąpiony przez Wayland w nadchodzących latach. Od dłuższego czasu był na to gotowy, a dopiero w ciągu ostatnich kilku lat wiele nowoczesnych dystrybucji Linuxa i środowisk graficznych całkowicie zaadoptowało Wayland. GNOME całkowicie porzuca X11, podczas gdy KDE utrzymuje pakiety Kwin zarówno dla X11, jak i Wayland – przynajmniej dopóki nie pojawi się Plasma 7.
Niektóre myślące przyszłościowo dystrybucje jednak dostarczają tylko Wayland jako domyślną opcję. Zobaczyłem to, gdy ostatnio zainstalowałem Bazzite Linux z Plasma. To doświadczenie przygotowało mnie na zaskoczenie, gdy po wyborze KDE Plasma jako mojego pulpitu dla openSUSE zobaczyłem X11 jako domyślną sesję. Biorąc pod uwagę, że Tumbleweed to "postępowy" wybór w porównaniu do openSUSE Leap, zgadłbym, że mogło to również całkowicie przejść na Wayland. Tak jednak nie jest.
To nie tak, jakby wybór ten nie miał sensu. Nie całe oprogramowanie, na którym polegają ludzie, jest jeszcze zgodne z Wayland, a ci, którzy potrzebują lub wolą Wayland, są zazwyczaj wystarczająco obeznani, aby przełączyć się na to.
Mam laptopa Kubuntu Focus, na którym działa Kubuntu 24.04 LTS, który wciąż działa na X11 i nie został dostarczony z preinstalowanym wsparciem dla Wayland. Zwykle nie mam problemów z X11 w Kubuntu. W rzeczywistości kontynuowanie wsparcia dla X11 jest dla mnie korzystne z perspektywy użycia menedżera haseł KeePassXC; jego funkcja autotypu wciąż nie działa z Wayland.
Jednak są pewne kompromisy. Na przykład wbudowany rejestrator ekranu KDE nie działa w X11. Można by argumentować, że openSUSE oferowanie obu opcji domyślnie jest pomocne, bo oznacza to, że mogę przełączać sesje okienkowe w zależności od tego, co robię. Trochę irytujące jest tylko wylogować się i zalogować ponownie, aby to zrobić.
Rzadka Domyślna Obsługa Wygaszacza Ekranu
Kolejnym zaskoczeniem było to, że XScreenSaver był preinstalowany na openSUSE Tumbleweed. Od dawna jest to ulubione oprogramowanie wygaszacza ekranu dla desktopów Linuxa, a jak można się domyślić z nazwy, jest zaprojektowane do pracy z X11. Nie ma wsparcia dla sesji Wayland.
Coraz rzadziej można znaleźć komputery w ogóle używające wygaszaczy ekranu, przynajmniej domyślnie. Oryginalna funkcja wygaszaczy ekranu zapobiegająca wypalaniu nie jest już potrzebna w dzisiejszych monitorach. Jest także bardziej wydajne energetycznie po prostu wyłączyć monitor podczas bezczynności, niż pokazywać wizualną prezentację, która czasami jest intensywna graficznie. Z tego powodu wielu deweloperów Linuxa po prostu nie pre-pakują żadnego oprogramowania wygaszaczy ekranu w swoich dystrybucjach.
Te fakty nie umniejszają temu, jak fajne mogą być wygaszacze ekranu. Mieć ładną animację, jak gra Pacman na ekranie, gdy jesteś z dala od niego, jest świetne do pokazów ustawień PC. Może to być próżne, ale doceniam, że XScreenSaver jest dostępny od początku.
... Ale XScreenSaver Nie Działa Dobrze Z Moim Sprzętem
Chociaż byłem podekscytowany, widząc go zainstalowanego, XScreenSaver okazał się niestety nie działać dobrze dla mnie w openSUSE. Głównie miałem problem z tym, że dialog odblokowujący XScreenSaver migał bezustannie, gdy ruszałem myszą i zaczynałem wpisywać moje hasło.
Może to być błąd oprogramowania XScreenSaver, lub KDE Plasma, lub samego openSUSE, albo mojego konkretnego zestawu sprzętowego. Mogą to być też dowolne kombinacje tych czynników.
Przeszukałem FAQ Xscreensavera oraz przewodnik dotyczący prawidłowej instalacji na pulpitach KDE, ale migańszy dialog odblokowania nigdy nie zniknął. Czasami screensaver po prostu się nie ładuje, a monitor zamiast tego staje się czarny. Jeszcze nie odkryłem, co to powoduje.
Mam nadzieję, że uda mi się to rozwiązać, a bardziej ogólnie, aby tradycja screensaverów znalazła sposób na przetrwanie przejścia do Waylanda.
YaST jest fajny, jeśli nieco przytłaczający
Jednym z aspektów openSUSE, na które ludzie często zwracają uwagę, jest YaST (krótkie od "Yet another Setup Tool"). To zestaw oprogramowania do instalacji i konfiguracji, które pozwala zarządzać niemal każdym aspektem komputera przez różne interfejsy. Można wchodzić w interakcje graficznie oraz przez terminal, aby kontrolować prawie wszystko.
Wchodząc w to, szybko zorientowałem się, że jestem w głębokiej wodzie. Istnieją moduły YaST do wszystkiego, od konfiguracji serwerów Samba po zarządzanie drukarkami i uruchamianie maszyn wirtualnych. Trudno było wiedzieć, od czego zacząć.
Jednym z narzędzi YaST, które się wyróżnia, była graficzna konfiguracja bootloadera. Umożliwia mi zmianę bootloaderów, dostosowywanie parametrów jądra i zmienianie wspólnych ustawień, takich jak ukrywanie lub ujawnianie menu oraz zmiana domyślnej opcji. Zajmowanie się GRUBem może być onieśmielające, więc świetnie mieć prostą, samowyjaśniającą się aplikację graficzną, aby zrobić to, co muszę, zwłaszcza w moim dual-bootie.
Podsumowując, imponujące jest, jak 31 lat rozwoju openSUSE doprowadziło do powstania samodzielnego ekosystemu różnorodnego oprogramowania. W praktyce jednak jestem niechętny do nauki wszystkiego, gdy już jestem głęboko osadzony w przepływach pracy opartych na Debianie i Archu. Nie jestem pewien, czy chcę uczyć się na nowo procesów dla rutyn, które już ustaliłem w innych dystrybucjach Linuxa, zwłaszcza na desktopie używanym na co dzień.
Patrząc poza problemy z screensaverem i kilka innych dziwnych zachowań, ostatecznie nie można powiedzieć, że nie podobało mi się doświadczenie z openSUSE. Posiadanie zarówno X11, jak i Waylanda wstępnie zainstalowanych jest przydatne do rozwiązywania problemów z aplikacjami, które mają awarie graficzne.
Mam obawy co do zrobienia z openSUSE mojego pełnoetatowego desktopu i potencjalnej bazy serwerowej, ale jestem zainteresowany tym, co jeszcze mogę znaleźć, przeszukując YaST i inne unikalne doświadczenia openSUSE. Poza tym, wolę to od Windows 11 w każdych okolicznościach.
Jeśli chcesz spróbować, odwiedź stronę openSUSE i wybierz pomiędzy Tumbleweed a Leap. Zobacz nasz przewodnik dotyczący instalacji Linuksa, aby dowiedzieć się więcej o ogólnym procesie zmiany systemów operacyjnych.
Jeśli ciekawią Cię artykuły podobne do Zainstalowałem openSUSE Linux, oto co mnie zaskoczyło, zajrzyj do kategorii Linux i odkryj jeszcze więcej interesujących treści.
Dodaj komentarz

Możesz być zainteresowany