Brałem udział w rozmowach służbowych jako wirtualny awatar i jeszcze mnie nie zwolnili

Zestaw słuchawkowy Samsung Galaxy XR oferuje nowe doświadczenia w rozmowach wideo, ale pojawiają się pytania dotyczące jakości obrazu i interakcji jako wirtualnego awatara.
Od kilku miesięcy posiadam zestaw słuchawkowy Samsung Galaxy XR i cieszę się z większości jego funkcji. Jednak moje doświadczenia podczas dołączania do rozmów wideo rodzą pytanie, czy naprawdę możemy korzystać z takiego urządzenia do rozmów wideo, a może wręcz nie powinniśmy?
Preferuję rozmowy wideo, używając zestawu XR
Jest o wiele bardziej naturalnie niż patrzenie na ekran
Nigdy nie lubiłem prowadzić rozmów wideo. Nie podobało mi się siedzenie przed laptopem i wpatrywanie się bezpośrednio w ekran na Skype, a teraz nie cieszę się tym bardziej na Zoomie. Jeszcze mniej przyjemności sprawia mi trzymanie telefonu przed sobą i rozmawianie z bardzo bliskim ujęciem twarzy kogoś. Tylko przez krótki czas podczas pandemii, będąc ojcem dwójki małych dzieci, z niecierpliwością czekałem na rozmowy wideo - z chęcią korzystałem z każdej interakcji z dorosłymi.
Doświadczenie z zestawem XR jest inne. Kupiłem mój zestaw XR do pracy, a rozmowy wideo stały się regularną częścią mojej pracy. Prowadzenie rozmowy w czasie noszenia Galaxy XR oznacza, że nie muszę już wpatrywać się bezpośrednio w ekran, mając pełną świadomość, gdzie jestem, jak wyglądam i co robię. Mogę zrelaksować się w wygodnym fotelu lub pufie i wyglądać na takiego samego, jakbym siedział w swoim biurowym krześle. Jeśli chcę leżeć, mogę leżeć. Jeśli chcę stać, mogę stać.
Nie tylko to, ale siatka twarzy nie jest zmniejszona do małego ekranu. Mogę powiększyć rozmiar okna do znacznie większego niż jakikolwiek monitor. Gdy ktoś prezentuje informacje na ekranie, nie muszę mrużyć oczu, by przeczytać. Jeśli chcę otworzyć notatki lub dokument podczas rozmowy, nie muszę w ogóle zmniejszać mojego okna wideo. Mogę po prostu otworzyć inne wirtualne okno z boku.
Dlatego zacząłem używać mojego zestawu Galaxy XR do rozmów roboczych. Z mojej perspektywy doświadczenie jest zdecydowanie lepsze, tak bardzo, że mogę się naprawdę zrelaksować w samej rozmowie, gdyby nie jeden drobiazg.
Co widzą inni ludzie?
Czy żyjemy w odcinku Black Mirror?
Z mojej perspektywy wszyscy inni wyglądają tak samo jak zawsze. Wciąż są rozmazanym, niskiej rozdzielczości odwzorowaniem ich twarzy z prawdziwym lub wirtualnym tłem za nimi. To ich widok na mnie uległ zasadniczej zmianie.
Widzisz, mimo że Galaxy XR ma mnóstwo kamer skierowanych na moją twarz, żadna z nich nie nadaje się do rozmów internetowych. Są zbyt blisko. Poza tym, nawet gdyby kamera była odpowiednio daleko, nie chcę prowadzić rozmowy w ogromnych goglach narciarskich.
Mój zestaw słuchawkowy miał opcję stworzenia i użycia „Avatara Galaktycznego”, dawniej znanego jako AR Emoji. Wyglądają jak postacie z Nintendo Mii i wydają się bardziej odpowiednie do grania w Horizon Worlds na Meta Quest niż do dołączenia do rozmowy na Google Meet. Brałem udział w jednej rozmowie roboczej jako Avatar Galaktyczny i byłem zdecydowanie nowością oraz rozpraszaczem.
Aby rozwiązać ten problem, zarówno Apple, jak i Google stworzyły realistyczne awatary. Wersja Apple pojawiła się jako pierwsza, uruchamiając dla Apple Vision Pro pod nazwą „Personas”. Podejście Google jest nowsze, debiutując około miesiąca po premierze Galaxy XR. Nazywa się Google Likeness.
Nie mam dostępu do Apple Vision Pro, ale technologia znacznie się rozwinęła. Obejrzałem ten pokaz i byłem całkowicie pod wrażeniem.
To podejście wydawało się rozwiązaniem mojego dylematu, więc byłem szczęśliwy, gdy Google Likeness zadebiutował na moim zestawie. Miałem zamiar przeprowadzić eksperyment nie tylko na sobie, ale także na wszystkich moich współpracownikach.
Stworzyłem replikę siebie, używając Google Likeness
Tak blisko, a jednak tak daleko
Aby stworzyć Likeness, musisz mieć zainstalowaną aplikację zarówno na swoim zestawie, jak i telefonie. Proces polega na trzymaniu telefonu przed twarzą i robieniu zdjęć siebie, patrząc w różnych kierunkach i robiąc kilka wyrazów twarzy. W momencie uruchomienia tylko kilka telefonów Google Pixel i Samsung Galaxy było obsługiwanych. Użyłem swojego Samsung Galaxy Z Fold 6.
Pierwsze kilka prób wydawało się zdecydowanie przeklęte. To było podobne do mojej twarzy, ale to nie byłem ja. Kształt głowy był całkowicie zły. To nie w ten sposób krzywiła się moja czaszka. To nie był rozmiar mojej żuchwy. A kiedy się uśmiechałem, to nie były moje zęby. To nie są rzeczy, które można dostosować, jak w grze wideo (wyobraź sobie, jak szalone by to było, gdybyś mógł to zrobić). Zamiast tego po prostu dostarczasz Google obrazy.
i miejmy nadzieję na najlepsze.
Na koniec założyłem czapkę beanie, którą zazwyczaj noszę przez cały dzień w czasie jesieni i zimy. To rozwiązało problem kształtu głowy, ponieważ jakiekolwiek nieostrości wokół konturu mojej czapki nie były już tak rażące. Znalazłem coś, co wydawało się wystarczająco bliskie i postanowiłem zaryzykować.
Uczestnictwo w rozmowach roboczych jako wirtualny avatar
Okej, zaczynamy - nic nie ma
Przez kilka tygodni brałem udział w rozmowach roboczych jako Google Likeness. Początkowy efekt zaskoczenia został trochę stłumiony przez fakt, że większość osób uczestniczących w spotkaniu była obecna podczas mojego wcześniejszego eksperymentu z kartonowym awatarem 3D kilka tygodni temu. Czy ta bardziej realistyczna wersja była lepsza, to z pewnością było mniej zabawne i rozpraszające.
Rozmowa z innymi entuzjastami technologii to dość bezpieczna przestrzeń, aby przetestować tę technologię. Niektórzy byli pod wrażeniem, jak dobrze technologia mogła uchwycić moje mimikę. Kiedy ja i jeden z kolegów dołączyliśmy przed wszystkimi innymi, powiedział, że wygląd jest przekonujący dla małej twarzy w siatce, ale zupełnie niewiarygodny, gdybym był jedyną osobą na ekranie. Gdy zaczęli wchodzić kolejni koledzy, jeden zapytał: „Dlaczego Bertel unosi się w próżni?” W większości spotkanie toczyło się dalej bez większych uwag, przynajmniej do momentu, aż przyszedł mój czas, aby mówić. Wygłosiłem swoje zdanie, a potem spotkanie poszło dalej.
Ku mojemu zaskoczeniu, było w porządku.
Google Likeness jest wciąż na wczesnym etapie i ma wiele obszarów, które musi poprawić. W przeciwieństwie do Apple Personas, nie przedstawia jeszcze mojego języka wystającego. Chociaż całkiem dobrze odzwierciedla moje mimiki, ma trudności z przedstawieniem moich warg podczas mówienia, co sprawia, że wyglądam bardziej jak kukiełka ventriloquista.
Rozmowy robocze są do przyjęcia, częściowo dlatego, że spędzam większość czasu jako kolejne puste spojrzenie lub kiwająca głowa w siatce pustych spojrzeń i lekko kiwających głów. Ale jeśli miałbym napisać o używaniu tego awatara w osobistej rozmowie z ludźmi, którzy naprawdę mnie znają, włączając w to kształt mojej głowy i niuanse mojej mimiki - dobrze, to byłaby zupełnie inna historia.
Jeśli ciekawią Cię artykuły podobne do Brałem udział w rozmowach służbowych jako wirtualny awatar i jeszcze mnie nie zwolnili, zajrzyj do kategorii Aplikacje i odkryj jeszcze więcej interesujących treści.
Dodaj komentarz

Możesz być zainteresowany