Dałem Ubuntu drugą szansę i teraz kuszą mnie, aby zostawić Zorin OS za sobą

Zainstalowałem Zorin OS na starszych komputerach, ale odkryłem, że Ubuntu lepiej odpowiada moim potrzebom dzięki elastycznym rozszerzeniom i organizacji pracy.
Na początku roku zainstalowałem Zorin OS na kilku starszych komputerach, które wcześniej działały na Windows 10. Od razu wiedziałem, że jest to strzał w dziesiątkę. Pulpit był na tyle znajomy, że mogłem z powodzeniem wyruszyć w podróż z systemem Linux, nie czując potrzeby poznawania wszystkiego od nowa. Z czasem eksperyment przerodził się w coś znacznie bardziej osobistego.
Jak się oswoiłem z Linuksem, zaczęły się wątpliwości. Przeszedłem przez Ubuntu, ale nigdy nie poświęciłem mu dostatecznie dużo czasu, by zrozumieć jego magię. Postanowiłem dać mu jeszcze jedną szansę i teraz wszystko zagrało. Jeszcze nie zamierzam odchodzić od Zorin OS, ale Ubuntu skłoniło mnie do przemyślenia, czego naprawdę chcę na swoim pulpicie.
Dlaczego dałem Ubuntu kolejną szansę
Nie potrzebowałem już, aby Linux czuł się jak Windows
Po pewnym czasie z Zorin OS zdałem sobie sprawę, że znajomy układ okazał się mniej istotny. Już nie szukałem pulpitu, który kopiowałby to, co dobrze znałem. Potrzebowałem przestrzeni, która uprości mi przechodzenie pomiędzy pisaniem, badaniami, komunikacją i wszystkim innym, co mam otwarte w ciągu dnia.
To zmieniło moją perspektywę na Ubuntu. Kiedy przestałem oceniać jego wartość przez pryzmat podobieństwa do Windows, jego pulpit zaczął mi bardziej odpowiadać. Zaskakująco, w pewnych aspektach pasował lepiej do mojego stylu pracy.
Pulpit oparty na miejscach pracy Ubuntu zmienił, jak multitaskuję
Czuje się znajomo, ale bardziej centralnie na pulpicie
Od zawsze cenię wirtualne pulpity w Windows, więc koncepcja miejsc pracy w Ubuntu nie była mi obca. Obie opcje pozwalają mi oddzielić różne etapy pracy, zamiast zaśmiecać jeden pulpit.
Różnica polega na tym, że w GNOME miejscami pracy są wkomponowane w doświadczenie użytkowania, zwłaszcza w Przeglądzie aktywności, który zbiera otwarte okna i miejsca pracy w jedną całość. W Windows traktuję wirtualne pulpity jako funkcję, której używam, gdy zajdzie taka potrzeba. W Ubuntu miejsca pracy wydają się być fundamentalnym sposobem organizacji mojej pracy.
Na przykład, jednym z miejsc pracy zająłem się konkretnym projektem i kilkoma zakładkami badawczymi, innym edytowałem zdjęcia w GIMPie, a w trzecim trzymałem Slacka i e-maile. Zamiast minimalizować okna czy szukać ich na długiej liście, mogłem otworzyć Przegląd aktywności i błyskawicznie przejść do konkretnego miejsca pracy.
Ubuntu daje mi większy ekosystem, do którego mogę się odwoływać
Instrukcje oprogramowania i rozwiązywaniu problemów są łatwiejsze do znalezienia
Jedną z najważniejszych zalet Ubuntu jest to, że często stanowi domyślny punkt odniesienia dla Linuksa desktopowego. Wiele dostawców software'u udostępnia instrukcje instalacji ukierunkowane na Ubuntu, a samouczki oraz posty na forach przeważnie zakładają, że to ta dystrybucja jest wykorzystywana. Zorin OS bazuje na Ubuntu, więc wiele z tych zasobów nadal może być przydatnych, lecz wybór Ubuntu upraszcza proces zakupu.
Odkryłem tę przewagę, gdy zacząłem badać rozszerzenia GNOME. Szukanie instrukcji skutkowało przewodnikami stworzonymi właśnie dla Ubuntu — od instalacji Menedżera rozszerzeń po odnajdywanie i aktywowanie kompatybilnych dodatków. Te kroki były bezpośrednio zgodne z tym, co miałem na ekranie, więc nie musiałem się martwić, że wskazówki dla innej dystrybucji mogą nie zadziałać.
Kiedy jakieś oprogramowanie sprawia trudności w instalacji lub nie działa zgodnie z oczekiwaniami, z większym prawdopodobieństwem znajdę odpowiednie instrukcje, które pasują do mojego interfejsu. Ubuntu również regularnie dostaje istotne aktualizacje, co czyni go bardziej dynamicznym wyborem.
GNOME i tradycyjne platformy okazują się różne, gdy Zorin OS oferuje bardziej przemyślane podejście, skupione na znajomości i wykończeniu. Zorin pomógł mi wystartować, ale większe wsparcie Ubuntu sprawia, że czuję się pewniej, eksplorując Linuksa.
Rozszerzenia GNOME: buduję pulpit wokół mojego przepływu pracy
Rozszerzenia GNOME nie są zarezerwowane tylko dla Ubuntu, ale to środowisko sprawiło, że pewniej wpadłem w ich wir. Ubuntu wykorzystuje je w swoim pulpicie – w Docku, wskaźnikach aplikacji.
Pulpit Ubuntu ma czysty wygląd, a rozszerzenia pozwalają mi zyskać przydatne funkcje bez rewolucji w układzie. Mogę dodawać menedżera schowka, co znacznie ułatwia przenoszenie tekstu między badaniami, szkicami a emailami. Ważne aplikacje są zawsze widoczne, a kafelkowanie to porządek dla przeglądarki, dokumentów i materiałów referencyjnych, bez ciągłego przestawiania okien.
Mogę pisać i prowadzić badania w jednym obszarze, edytować obrazy w GIMP w innym, trzymając e-maile gotowe do użycia. Rozszerzenia eliminują małe irytacje, które spowalniają moją pracę – ułatwiają zarządzanie oknami i dostęp do aplikacji podczas długich edycji. Nie zmieniam Ubuntu w Windows. Kształtuję je wokół swojego stylu pracy.
Ubuntu: lepsze dopasowanie dla mojego użycia Linuksa
Nie planuję natychmiastowego porzucenia Zorin OS. Ale Ubuntu dało mi do myślenia. Powróciłem do Zorin, bo miałem go już dobrze skonfigurowane, ale decyzja nie była już tak oczywista jak wcześniej. Pulpit Ubuntu, z jego jasnym układem, rozbudowanym wsparciem i elastycznymi rozszerzeniami GNOME, pasuje do mojego stylu pracy. Zorin OS wciąż oferuje dojrzałe, znajome doświadczenie, ale znajomość przestała być moim priorytetem. Obecnie lepszym wyborem może być dystrybucja, która nie będzie mnie ograniczać, a da więcej przestrzeni do kształtowania pulpitu wokół mojego działania.
Jeśli ciekawią Cię artykuły podobne do Dałem Ubuntu drugą szansę i teraz kuszą mnie, aby zostawić Zorin OS za sobą, zajrzyj do kategorii Linux i odkryj jeszcze więcej interesujących treści.
Dodaj komentarz

Możesz być zainteresowany